Miałam zamiar to opublikować tak po prostu, ale zapomniałam wspomnieć, że nie jestem psychologiem, ani nie zamierzam nim zostać na dłużej na blogu. Będę to wszystko opowiadała z perspektywy zwykłego, szarego człowieka, który należy do tego społeczeństwa, jak każdy inny. Staram się tutaj pokazać pewien obraz ludzi, jaki ja widzę i ewentualnie zmusić do refleksji, a nie uczyć. Poniższe wypociny są skutkiem przeczytania dobrej książki oraz mojej wewnętrznej potrzeby wyżalenia się w artystyczny sposób.
Miłego czytania!
Onix Alex
***
"Czy ja go skrzywdziłam? Zrobiłam coś, co nieodwracalnie zmieni naszą relację na gorszą? Powiedziałam coś niestosownego w nieodpowiednim momencie, czy wręcz przeciwnie, nie powiedziałam niczego, co on oczekiwał ode mnie? Nie chcę się bawić w psychologa, ale myślę, że on powinien iść się wyleczyć. Po szczerej rozmowie z nim dowiedziałam się wielu rzeczy, które mają negatywny wpływ na niego oraz zobaczyłam, jak bardzo cierpi. Więc czemu ja sama zafundowałam mu cierpienie? Bo to właśnie zrobiła, prawda? W niektórych sytuacjach ludzie stają się egoistyczni i nie zwracają uwagi na innych, ale czy odwrócenie się od niego było stosowne? Widziałam, że potrzebuje wsparcia, ale mimo wszystko na rzecz swoich lęków i niechęci zrezygnowałam z głębszych relacji z nim. Ale czy to oznacza, że powinnam poświęcić swoje zdrowie i życie na rzecz kogoś innego? Może tak. Lecz czy związek z osobą w takim stanie jest poprawny? I czemu do cholery przejmuję się tym, czy ktoś cokolwiek pomyśli? Hmm, no tak. Zależy mi na innych. Skrzywdzić inna dziewczynę, której podoba się on? Skrzywdzić nas razem, przez obelgi rzucane przez innych? Nie chciałabym sprawić nam cierpienia. Więc jakie jest racjonalne rozwiązanie? Nad tym się zastanawiam. Dzisiaj zaproponował on wspólne spędzenie czasu paru osobom, a na moje imię (gdyż nie było mnie wtedy w tym miejscu) zareagował raczej sceptycznie. Czy to oznacza, że już mi nie ufa? Nie traktuje, jak bliską osobę? Woli innych, nie lubi mnie..."
Takie i podobne myśli przewijały mi się w głowię od dłuższego czasu. Co robić? Ryzykować? Nic nie robić? Rozmawiać z nim? Robić przerwę? Tak, ostatnia rzecz jest najlepszą opcją. W pewnym momencie mojego, jakże długiego życia zaczęłam traktować przerwy (świąteczne, zimowe etc.) nie jako odpoczynek od nauki, ale odpoczynek od ludzi i innych przewijających się międzyludzkich emocji. Wszyscy psychologowie chwalą odseparowanie się od toksycznych ludzi, którzy jak nikt inny potrafią zakłócić jego harmonię . Ale czy to takie łatwe? I co charakteryzuję toksyczną osobę?
Toksyczna osoba - większość naszego społeczeństwa uważa, że tacy ludzie palą, ćpają, namawiają do tego typu zachowań, są źli fizycznie, nękają i zastraszają nas. Ale czy to prawda? Osoby toksyczne mogą być każdym z pozoru. W moim towarzystwie nie raz przewijały się takie osoby i mogę zaświadczyć, że nie były one uzależnione, albo nawet chętne spróbowania używek, alkoholu i papierosów. Nie muszą z pozoru charakteryzować się jakąś złą cechą, są mili, nie robią nic negatywnego w skutkach. Więc skąd wiem, że to trująca mnie relacja? Zdrowa relacja nie dusi w pewnym momencie. Nie przeszkadza, nie zmusza do zmian, albo chociaż do myślenia nad zmianami. Oczywiście, w zdrowej relacji są kłótnie i poróżnienia, ale w głębi wiemy, że chcemy ciągnąć tą znajomość czy cokolwiek innego. Toksyczna osoba uwiera, przeszkadza i kłuje nasze oczy, serca. Wiemy, że powinniśmy się odseparować, przerwać tą więź. Lecz czy to takie łatwe?
Przerywanie relacji - Nie. Nie jest to łatwe. Może inaczej to napiszę, relacje toksyczne dzielą się na te łatwe i na te trudne. Łatwe nie wymagają angażowania się, jak na przykład relacje długodystansowe. I nie, nie ubliżam teraz przyjaźniom/związkom na odległość. Bardziej chodzi mi o coś w rodzaju.. znajomości? Braku głębszego zaufania, mówię o płytkiej relacji. Domyślam się, że zerwanie głębokich więzi nie jest proste, tym bardziej gdy nam na tej osobie zależy. Nie uważacie, że dobrym porównaniem byłby narkotyk? Chcemy, ale nie możemy przestać. Powracając do głównego wątku: kolejne są relacje trudne; skomplikowane, jak to ludzie ładnie nazywają. Przykładem takiej relacji jest przyjaźń. Pozwolę sobie tutaj na pewien przykład: dwie dziewczyny chodzą razem do jednej klasy. Są przyjaciółkami, znają się od dawna, można by powiedzieć, że są nierozłączne. Wspaniała, długotrwała przyjaźń - każdy by tak uznał. Co więc zrobić, gdy osoba ta zatruwa nam życie nawet o tym nie wiedząc? Odseparować się od jedynej osoby ze szkoły, z którą utrzymuje tak dobre relacje? Pozwolić by inni śmiali się z Ciebie, gdy Twoja ex-przyjaciółka okaże się być zawistna i opowie wszystkim o Twoich najgłębszych sekretach? I tutaj dochodzimy do stosownych wniosków:
Uważam, że w naszym społeczeństwie XXI wieku ludzie boją się głębokich relacji, bo nie chcą ryzykować. A jak już są w toksycznej relacji, to nie potrafią zatrzymać się i spojrzeć obiektywnie na swoje relacje i życie i powiedzieć: Okej, muszę wziąć się w garść i naprawić to, co zdążyło się wydarzyć. I nie uważam teraz, że powinniśmy kwestionować wszystko, co zaistniało w pewnym momencie naszej egzystencji, ale tak, jak napisałam wcześniej, popatrzeć z dystansu, zastanowić się chwilę i odsapnąć od zmęczonego i zatrutego społeczeństwa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz