Hej, z tej strony Onix Alex, a to jest mój pierwszy blog o niczym.
Czemu go zakładam? Nie mam najmniejszego pojęcia, ale stwierdziłam, że to jest ten czas, kiedy zmienię coś w swoim życiu.
"Nowy rozdział życia" - to brzmi tak niewinnie, ale z drugiej strony kryje w sobie chęć zmiany siebie na lepsze, prawda? Miałam w swoim życiu już kilka takich rozdziałów:
1) pójście do podstawówki - mimo zamknięcia pewnej historii i rozpoczęcia nowej, nie czułam tak ogromnej zmiany. Jak każde dziecko, szłam drogą edukacji, a co za tym idzie - zmianą szkół. Zapoznanie się z nowymi osobami i zapomnienie o tych "starych" znajomych przyszło mi osobiście bardzo łatwo. Pamiętam tylko jak szłam z tatą korytarzem już po dzwonku na lekcję i nie było mi śpieszno się z nim rozstawać, tak więc przeciągałam tą rozłąkę jak najdłużej. Mój tata trzymał się jednak jednej zasady - "im szybciej sobie pójdziesz od dziecka, tym szybciej ono o Tobie zapomni". Oczywiście powinno być ono stosowane tylko przy odprowadzaniu swoich potomków do nowych przedszkól/ szkół, żebyście przypadkiem nie zinterpretowali tego błędnie. Wracając, tata zagonił mnie do sali, gdzie było już mnóstwo innych dzieci (swoją drogą to był jedyny moment, kiedy w tej szkole poczułam się zagubiona) i tak po prostu sobie poszedł. Teraz bardzo dobrze go rozumiem, ale wtedy miałam mu to strasznie za złe. I jak to każde dziecko, znalazłam sobie najlepsze przyjaciółki, kolegów, koleżanki.
2) ukończenie 10 lat - kolejny etap, który nie zmienił mnie, aż tak drastycznie. Po prostu poczułam się w pewnym stopniu doroślej. Pamiętam do dzisiaj moją myśl, że moja pierwsza dekada życia już upłynęła. Teraz brzmi to raczej depresyjnie, niż wesoło, ale ja się tym mnie przejmowałam. Moje urodziny nie były obchodzone bardzo hucznie z racji tego, że przyszłam na świat w samym środku wakacji. Jednak mi to nie przeszkadzało - spędziłam większość dnia na wracaniu od mojej babci do domu z tatą, w aucie. Mimo to, bardzo mi się podobało.
3) pójście do nowej szkoły i zarazem mój największy błąd życia - błędem tutaj nie jest jednak zmiana placówki, w której się uczyłam, a czynność, którą zrobiłam przez rozpoczęciem roku szkolnego. Nie będę ukrywać, dostałam się do (wtedy według mnie) bardzo dobrej szkoły z wybitnym poziomem edukacji. Po roku nauki w tej szkole nie uważam tak, chociaż będąc nieskromną, mam wysokie wyniki. Ale zaczynając od początku... byłam bardzo podekscytowana, że idę w nowe miejsce, poznam nowych ludzi. Nie ukrywam, że trochę się też bałam. Jako dojrzewająca nastolatka (tak, wciąż nią jestem, ale z czasem uważam tak, a nie inaczej) chciałam na siłę w sobie coś zmienić. I nie, nie chodziło mi o charakter (chociaż to też by się przydało, haha) a o wygląd. Od kiedy pamiętam miałam długie włosy. Co prawda podcinałam je i to dość regularnie, ale one cały czas pozostawały długie. Miałam masę pomysłów, żeby je ściąć. Konsultowałam to nawet z rodzicami, ale mój tata był niezwykle przeciwny temu, a moja mama po prostu kazała mi z tym poczekać. Ja, jako niecierpliwy bachor (jak to określił nie kto inny, niż mój ojciec) nie chciałam zwlekać. Chciałam mieć metamorfozę godną niejednej z gwiazd. Tak więc kilka dni przed rozpoczęciem roku, umówiłam się (dzień wcześniej) na wizytę u fryzjera (mam go w bloku, więc nie musiałam nigdzie jechać), zaczekałam aż moi rodzice wyjdą i bez ich wiedzy, ścięłam włosy do ramion. I o ile wyglądały ładnie wyprostowane, tak kiedy je umyłam, nie wyglądały aż tak zjawiskowo (mam naturalnie puszyste i lekko kręcone włosy). Oczywiście, reakcja moich rodziców na moje włosy, tata - zawał, mama - zawał. Haha, pamiętam to jakby to było wczoraj. Czy to był mój największy błąd w życiu? Być może. To znaczy, z początku próbowałam się pocieszać, że jest ładnie, że wcale nie mam brzydkich włosów, że są urocze i tak dalej, i tak dalej. Z czasem, przeglądając moje zdjęcia z okresu po ścięciu, uważam, że nie była to najmądrzejsza rzecz. Przyznaję mojej mamie rację - mogłam poczekać. Ale tak jak na to spojrzę pod innym kątem - doświadczyłam czegoś nowego, świeżego. Myślę, że jakbym wtedy tego nie zrobiła, to zrobiłabym to jak bym była starsza, co nie byłoby tak fajne. A teraz mam włosy do "przed biustem" i jestem niezwykle zadowolona.
I nadszedł ten czas, żeby otworzyć nowy rozdział w życiu, zapomnieć trochę o tym roku szkolnym, zmienić się - na lepsze, oczywiście.
Dziękuje za przeczytanie tych kilku otwierających zdań ode mnie i o mnie. Mam nadzieję, że pozostaniecie ze mną na dłużej. A teraz przepraszam, ale idę zaczerpnąć trochę powietrza, bo wyczerpał mi się mózg ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz